Music

wtorek, 11 lipca 2017

#5

Przeszczep wyznaczono na 12 maja, czyli piątek. Oznaczało to,że muszę stawić się w szpitalu w poniedziałek.  Po powrocie z pracy spakowałam kilka rzeczy i następnie poszłam choć na chwilę się zdrzemnąć. Niestety mój wypoczynek zakłócił Kuba, który poprosił mnie, abym zajęła się Otylką. Położyłam małą spać i udałam się do kuchni w celu przygotowania obiadu. Od tygodnia miałam okropny humor. Nie spalam zbyt wiele, mało jadłam. Wszyscy to zauważyli,ale każdy bał się  ze mną porozmawiać. W sumie może to i dobrze. Kiedy usłyszałam płacz w salonie udałam się do małej wzięłam ją an ręce i przytuliłam, Po kilku chwilach się uspokoiła.
-Hej mała tu twoja popieprzona ciocia. Mam nadzieję,że będziesz inna-powiedziałam do dziewczynki.
-O kogo tu moje oczy widzą. Dwie śliczne kobietki.-powiedział wujek,kiedy wszedł do salonu.  Pocałował nas obie w policzki i wziął swoją wnuczkę na ręce.
-Wujku zajmiesz się małą, bo ja muszę już powoli wyjeżdżać do Krakowa.
-Jasne. Leć i powodzenia na kolokwium-powiedział wujek. Udałam się na górę, dopakowałam kilka rzeczy, wzięłam dokumentację medyczną i wyruszyłam w drogę do Krakowa. Na Zakopiance, jak zwykle był korek. Mimo wszystko pod blokiem Igora byłam już po 1,5 godziny jazdy. Wzięłam torby i wchodząc po schodach na drugie piętro kierowałam się do mieszkania przyjaciela. Po zadzwonieniu dzwonkiem w drzwiach stanął Igor
-Znowu zapomniałaś kluczy?-zapytał i wziął ode mnie torbę
-Nie po prostu nie chciało mi się ich szukać w czeluściach Tartaru-czyli mojej torbie. Po zdjęciu kurtki poszłam do kuchni, która była połączona z salonem.
-Proszę bardzo herbata w ulubionym kubku. Specjalnie dla ciebie kupiłem tez sernik-powiedział i postawił ciasto przede mną
-Dzięki,ale nie mam zbytnio ochoty.
-Jak to? Chora jesteś?
-Nie po prostu nie ma apetytu-odpowiedziałam
-Co się dzieje?-zapytał wyraźnie zmartwiony.
-Nic,a co ma się dziać?
-Majka mnie nie oszukasz. Co się dzieje?
-Po prostu boję się rozumiesz. Nie wiem, czy podjęłam dobrą decyzję-postanowiłam,że opowiem przyjacielowi o wszystkim ,co przez ostatnich kilka dni zaprzątało moją głowę.
-Czy dobrze zrobiłaś godząc się na przeszczep?-zapytał
-Nie,. Tego jestem stuprocentowo pewna,że muszę pomóc Mani. Chodzi o Adriana.
-Boisz się poznać prawdę?
-I to, jak cholera. Tyle lat na to czekałam. Zadawałam sobie pytanie dlaczego,a kiedy to ma nastąpić nie chce tego. Boje się usłyszeć, tego,że mnie nie kochał i po prostu mnie zostawił.-nie wytrzymałam i rozpłakałam się, jak małe dziecko.
-Majuś będzie dobrze.
-Nie, nie będzie nie rozumiesz? Czuje się strasznie samotna. Najpierw odszedł Adrian, teraz Artur. Ja tracę kontrolę nad własnym życiem-łkałam w ramionach przyjaciela
-Nie jesteś samotna. Pamiętaj,że ja zawsze będę przy tobie. Nigdy cię nie opuszczę.- po około 20 minutach się uspokoiłam.
-Mogę zadać ci jedno pytanie?-zapytał niepewnie Igor
-Tak pytaj śmiało.
-Co byś zrobiła gdyby Adrian wrócił?
-Nie wiem-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
-Wybaczyłabyś mu?
-Za cholerę nie wiem. To jest mój brat i pewnie gdzieś podświadomie nadal go kocham i kochać będę,ale opuścił mnie w momencie, w którym potrzebowałam go jak nigdy. Najzwyczajniej w świecie stchórzył i zrobił, to co było dla niego najlepsze Zawsze myślał tylko o sobie. Jestem na niego wściekła za te 6 lat.
-Już dobrze. Idź weź prysznic,a ja zaprze ci herbatę.-powiedział Igor. Jak mi kazał tak zrobiłam. Założyłam dresy,które służyły mi za piżamę i wyszłam z łazienki. Pod prysznicem chodź przez chwilę mogłam zapomnieć o wszystkim. Udałam się do okna, skąd widok ukazywał Kraków wieczorem. Po chwili Igor wręczył mi kubek z melisą, a ja znowu zaczęłam płakać.
-Majusia już spokojnie. Co mam zrobić?-zapytał smutny
-Po prostu mnie przytul-odpowiedziałam i po chwili tonęłam w uścisku przyjaciela.- Będziesz ze mną dopóki nie zasnę?-zapytałam
-Oczywiście-odpowiedział i udaliśmy się do sypialni. Igor szczelnie przykrył mnie kołdra, pocałował w czoło. Gdy położył się na łóżku wtuliłam się w jego tors i słuchając rytmicznego bicia serca Wawrzyka odpłynęłam do krainy Morfeusza,

Obudziłam się wtulona we Freda- misia, którego podarowałam Igorowi na 18-ste urodziny. Spojrzałam na szafkę nocną, gdzie znajdował się elektroniczny zegarek. Wskazywał on godzinę 6:42. Postanowiłam wstać i zrobić śniadanie. Niestety lodówka świeciła pustkami. Jedyne,,co w niej znalazłam to światło. Chcąc nie chcąc musiałam udać się do sklepu. Po kupieniu wszystkich potrzebnych mi rzeczy wróciłam z powrotem do mieszkania. Przygotowałam jajecznicę, naleśniki z Nutellą i bananami oraz bułki z dżemem truskawkowym. Kiedy czekałam, aż woda na kawę się zagotuje poczułam ręce na mojej talii.
-Co muszę robić,żeby mieć takie śniadania codziennie?
-Zasłużyć sobie-odpowiedziałam, a Wawrzyk udał się do łazienki. Zdążyłam zrobić kawę,kiedy wrócił.  Posiłek spożywaliśmy w ciszy.
-Dziękuje bardzo. Było przepyszne.
-Nie ma za co. To ja ci dziękuję za wczoraj.
-Daj spokój. Ile razy ty mnie pocieszałaś? Poza tym musisz mi coś obiecać-powiedział całkiem poważnie
-Zamieniam się w słuch.
-Jeżeli do 30 obydwoje nie będziemy po ślubie, to zostaniemy małżeństwem. Co ty na to?
-Zgoda,ale nie wiem, czy ze mną wytrzymasz do śmierci-powiedziałam i wybuchnęliśmy śmiechem
-Postaram się- odparł. Następnie wspólnie posprzątaliśmy. Przebrałam się i udałam się na Uniwersytet Ekonomiczny. O 11:30 miało odbyć się kolokwium. Godzinę później wychodziłam z uczelni z piąteczką w indeksie, chociaż się trochę stresowałam. Przy wyjściu czekał na mnie Igor.
-To mamy, co oblewać?-zapytał i zza pleców wyciągnął Piccolo, na co wybuchłam śmiechem
-Tak mamy. Serio? Wieki tego nie piłam
-Słyszałem,że nie możesz pić alkoholu przed przeszczepem, więc zainwestowałem w, co innego. Mam nadzieję,że nadal lubisz truskawkowe?
-Uwielbiam-powiedziałam i udaliśmy się wolnym spacerem do mieszkania Igora. Całą sobotę spędziliśmy na jedzeniu naszych wymysłów kulinarnych i oglądaniu wszystkich części Harrego Pottera. W niedzielę rano, jak przystało na prawdziwych katolików udaliśmy się na mszę,a później wspólnie gotowaliśmy obiad. Równo o 14 zasiedliśmy przed telewizory, by oglądać Familiadę.
Podsumowując ten weekend z Igorem był mi potrzebny,jak tlen. Dzięki niemu zapomniałam o moich wątpliwościach.

W poniedziałek rano stawiłam się w szpitalu. Po przebyciu wszystkich badań zostałam przepytana przez anestezjologa, następnie onkolog powiedział mi, jak to będzie wyglądało, powiedział o ewentualnych powikłaniach. W szpitalu odwiedzali mnie Igor, Stempel, wujek z ciocią, Agnieszka i Kuba wraz z Asią. Codziennie praktycznie rozmawiałam z Wellingerem. Tak minął mi czas do piątku.
W piątek od samego rana byłam przygotowywana do zabiegu.Przewieziona mnie na sale, gdzie podano mi znieczulenie w kręgosłup. Pobrano mój szpik i zawieziono go na salę, w której był zabueg Marysi. Mnie natomiast odwieziono na salę pooperacyjną. Byłam taka śpiąca,że zasnęłam. Obudził mnie hałas odsuwanego krzesła.
-Hej Maja, jak się czujesz?-zapytała  Sylwia
-Dobrze, powiedz lepiej, co u Marysi?
-Wszystko w porządku. Przed chwilą zasnęła.
-To dobrze
-Ty spełniłaś swoją obietnicę teraz czas na moją-powiedziała i nadszedł moment,którego się obawiałam- Adrian uzależnił się od hazardu. Narobił długów, przez co był ścigany przez mafię. Wypadek waszych rodziców to nie był przypadek. Ktoś celowo uszkodził ich auto,jednak nikomu niczego nie udowodniono. Gangsterzy zaczęli go nachodzić grożąc,że zrobią coś tobie. Adrian przestraszył się. Wybrał kilka tysięcy z konta waszego ojca i poszedł oddać dług,ale oni chcieli więcej i więcej. Nagrał wszystko i doniósł na nich na policję. Musiał uciekać. Ja bardzo go kochałam  i dlatego uciekłam razem z nim. Najpierw pojechaliśmy do Monachium, później do Berlina, a później już przypadkowe loty. Zaczęliśmy pracować w Kanadzie, byle tylko spłacić tych gnojków.
-Jak to przecież byli w więzieniu?
-To była szeroka grupa. Dopiero dwa lata temu spłacił dług.
-Skąd wiesz? Przecież rozstaliście się cztery lata temu- powiedziałam zdziwiona
-Kontaktujemy się.
-Okłamałaś mnie. Doskonale wiesz, gdzie Adrian jest. Miałaś z nim kontakt,a mnie oszukałaś.
-Zerwałam go dwa lata temu. Myślałam,że na prawdę coś wiesz. Pomyślałam,że skoro spłacił dług to wróci do kraju.
-Jak widać nie wrócił.
-Mam list dla ciebie od niego. Dał mi go w dniu naszego rozstania. Nie oceniaj go źle. Zrobił to,żeby ciebie chronić.
-Myślę,że powinnaś już iść-powiedziałam
-Jasne. Trzymaj się-odpowiedziała Sylwia i wyszła zostawiając kopertę z listem na szafce. Po długich rozmyślaniach zdecydowałam się otworzyć. Rozwinęłam kartkę i zaczęłam czytać:


                                                           Kochana siostrzyczko!!! 
Piszę ten list,aby opowiedzieć ci dlaczego uciekłem i cię zostawiłem. Pewnie myślisz,że przestraszyłem się odpowiedzialności za ciebie. Fakt pewnie bym się bał,ale w życiu człowieka bywają takie chwile,kiedy musi schować dumę do kieszenie. Byłem hazardzista i zaciągnąłem długi u mafii.  Śmierć naszych rodziców nie była przypadkiem.  To oni przecięli przewody hamulcowe.  Wiesz, co w tym wszystkim jest najlepsze? To,że nie pojechałaś wtedy z nimi. Bardzo ci za to dziękuję. Wracając do sedna. Dwa dni po śmierci dostałem twoje zdjęcie z podpisem: Zależy ci na niej? Na jutro pięć tysięcy. Wybrałem pieniądze z konta taty i im zaniosłem, jednak chcieli więcej. Nie mogłem pozwolić na to, aby coś ci zrobili. Zawarłem pakt,że co miesiąc będę przysyłał im po 5 tysięcy,aby Ciebie ochronić. Wyjechałem razem z Sylwią. Najpierw do Monachium, później Berlin, Barcelona i tak zostało mi już niewiele do spłaty. Mam nadzieje,że kiedyś przeczytasz ten list i to zrozumiesz. Nie liczę na to,że mi wybaczysz, bo ja sam sobie nie potrafię wybaczyć. Przepraszam za wszystko.
KOCHAM CIĘ!!! 
Twój brat marnotrawny Adrian 


Mała informacja dotycząca rozdziałów na blogach!!!
Ewelina i Mariusz - weekend  
Majka i Andi- wtorki 

3 komentarze:

  1. Ja mam nadzieję, że będzie wszystko ok.
    Liczę na to, że odwiedzi ją Anid. :D
    Cudwony rozdział. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jednej strony, zachowanie Adriana nie jest tak do końca złe, zależało mu na swojej siostrze i pewnie stawał na uszach, żeby zarabiać te pieniądze, które musiał co miesiąc dawać tym ludziom.. Z drugiej strony, wiadomo - zostawił siostrę i uciekł bez słowa, a ona nie miała żadnej świadomości dlaczego tak się stało. Oby wkrótce się spotkali i porozmawiali w cztery oczy, tak chyba będzie najlepiej! :)
    Wierzę, że wszystko się ułoży i że będzie dobrze.
    Rozdział bardzo fajny, czekam na kolejny i życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem!
    Przepraszam, że dopiero teraz, ale przez wyjazd nie miałam prawie internetu.
    Rozdział cudny, jak zwykle. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.
    Weny, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń